Nie proszę o wiele, bo prawie o nic.
Z wyjątkiem tej szansy
by przekonać się jak mam dalej żyć.
I albo wzniosę się pod nieba kres
i poznam czym jest miłość prawdziwa,
albo roztrzaskam się o ziemię
i pustka wypełnione pozostanie
me serce spragnione uczucia tego,
o którym marzę i śnię,
gdyż bez jego rąk już dłużej nie ma mnie.
Bez jego oczu i ust czuję się opuszczona,
rozdarta i bardzo zasmucona kiedy wspominam,
jak trzymał mnie w ramionach.
Więc proszę o szansę jednego spotkania,
abym później nie żałowała, że nie spróbowałam
nie mogę stracić szansy przekonania się,
czy moje przeznaczenie nie omija mnie.
I ten do którego bije moje serce i należeć chce,
że on również kocha mnie…